holistyczne,  o życiu

Kobieta

Terry Pratchett napisał:

„Wiesz co jest największą tragedią tego świata? Ludzie, którzy nigdy nie odkryli, co naprawdę chcą robić i do czego mają zdolności. Synowie, którzy zostają kowalami, bo ich ojcowie byli kowalami. Ludzie, którzy mogliby fantastycznie grać na flecie, ale starzeją się i umierają, nie widząc żadnego instrumentu muzycznego, więc zostają oraczami. Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają. A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć.”

Życie bez pasji to nie życie.

Życie życiem naszych rodziców to nie życie. Jesteśmy tu i teraz i fajnie by było żyć po prostu tak jak my tego chcemy. Wiem to nie zawsze łatwe. Ale wiem też, że jak bardzo tego się chce to się wszystko da.

Jako młoda dziewczyna wyleciałam z gniazda. Szybko rozpoczęłam swoje dorosłe życie. Wtedy nie zastanawiałam się dlaczego tylko szłam do przodu. Pokonywałam wiele przeszkód. Wspinałam się na wiele drabin. Zdobywałam kolejne szczebelki, dyplomy, tytuły. Popełniłam pewnie wiele błędów. Ale i wiele osiągnęłam swoją ciężką pracą. Wiele się nauczyłam o życiu. O ludziach.  O sobie. Nie zawsze liczyłam się z uczuciami innych. Choć i często liczyłam się za bardzo a to mściło się na mnie. Szukałam miejsca dla siebie. Chciałam uciec od tego co mnie truło i bolało. Nie udało mi się do końca. Ale wiem coraz lepiej jak sobie radzić co robić i w jakim kierunku iść alby osiągnąć swoją harmonię.

Życie napisało przewrotny scenariusz dla mnie i mojej rodziny. Ale dzięki temu wiem, że to co robię to to co chcę robić. Że bycie kobietą przez duże K to moja pasja. Że jestem człowiekiem z wieloma umiejętnościami. Że potrafię, znaleźć się w każdej sytuacji. Pokazało mi to jakim cudem jest życie. Jakim cudem jest człowiek. I wszystkie spotkania z pacjentami, z ludźmi po prostu czegoś mnie uczą. Każde spotkanie daje coś innego. I że to co robię i w kierunku w jakim idę to to co chce. Ja chcę nie moi rodzice. Nie społeczeństwo. Nie inni. Ja. Ze sprawia mi to przyjemność. Że ja jestem kobietą i mogę wszystko.

Uwielbiam malować ściany, i wbijać gwoździe. Rajcuje mnie niesamowicie budowa mojego domu. I uwielbiam być projektantem wnętrz choć nie mam ku temu wykształcenia ale po prostu to lubię i czuję. I lubię pomagać i przynosić ulgę ludziom, którzy tej pomocy potrzebują. Uwielbiam upiec drożdżówkę i przy kawie, już dawno zimnej, słuchać smutków koleżanki. Uwielbiam kiedy znajomi odsyłają swoich znajomych po poradę zdrowotną. Uwielbiam te wszystkie historie.  Uwielbiam towarzyszyć ludziom. Uwielbiam patrzeć jak rozkwitają.

I nie wcale nie chodzi tu o feministyczne hasełka. Tylko o mnie. Równie dobrze mogłabym być mężczyzną i powiedzieć że tak jestem dumna że jestem mężczyzną i lubię to co robię. I nie mam problemu z tym. Uwielbiam być sobą. Tak po prostu. Uwielbiam swoje kilogramy, zmarszczki i rozstępy. Uwielbiam głowę pełną pomysłów z milionem myśli na sekundę. Uwielbiam być.

Moje życie to moja pasja.

Ludzie, których spotykam codziennie to moja pasja.

A co dzień rano przypominam sobie słowa Maya Angelou :

 

 

I tego zamierzam się trzymać!

Pięknego dnia !