holistyczne,  Lato,  zdrowie

Upał

Zdecydowanie klimat się nam ocieplił. Zmienił. Lato, które mamy w sumie już od kwietnia w tym roku nas rozpieszcza. Nie żebym narzekała. Bardzo lubię taką pogodę. Moim największym, niespełnionym jeszcze, marzeniem jest Australia. Jako stworzenie ewidentnie ciepłolubne marzę o 20 paru stopniach zimą. Ale do rzeczy, bo przecież nie każdy lubi 36 stopni w cieniu.

Jak przetrwać upał? I się nie rozchorować…

Pierwsze podstawowe i najważniejsze – nawadniać się. Trochę już o tym pisałam tutaj i  tutaj. Nawadniać się najlepiej ulubioną wodą, którą warto mieć zawsze pod ręką. A w upalne dni najlepiej dostarczyć jej około 2- 3 litrów. Najoptymalniej małymi łykami regularnie. Wypita butelka wody na raz bo bardzo nam chce się pić tylko przez nas przeleci. . Unikajmy mocno słodzonych i gazowanych napojów. Postawmy na naturalne kompoty, soki. Unikajmy również mocno zimnych napojów. To najłatwiejsza droga np. do anginy.

Idealny napój dla tych co nie lubią wody

Ale nie zapomnijmy też, że warzywa i owoce zawierają duże ilości wody i cudownie nawadniają nasz organizm. Zwłaszcza, że w tak upalne dni mało kto ma ochotę stać nad kuchenką i pichcić. Gotujmy na otwartym ogniu, bez przykrycia, krótko i intensywnie. Ja przykładowo uwielbiam lekko podgotowane sezonowe warzywa z chrupiącą posypką z czarnego sezamu. Postawmy na owoce soczyste, czerwone, teraz już z przewagą żółtych. Warzywa te mają również dużo potasu, o którego poziom musimy również w takie upalne dni szczególnie dbać. Zajadajcie się pomidorami bo jak nie teraz, kiedy pachną i smakują słońcem? Dodajcie do wody ogórka i pietruszkę.

Zmniejszmy ilość soli i słonych pokarmów. Oczywiście wszytko w granicach rozsądku, bo jednak potrzebujemy soli aby nasz organizm prawidłowo funkcjonował. Jednak zbyt duża ilość słonych potraw i przekąsek może prowadzić do obrzęków. A tu często pojawia się myśl – „za dużo piję, będę pić mniej bo puchnę”. Nic bardziej mylnego. Właśnie zwiększenie ilości przyjmowanych płynów świetnie pomoże. Ale oczywiście nie mogą one być słodkim ulepkiem bo i cukier „pomaga” nam puchnąć.

W upalne dni obrzęki dokuczać mogą z dużym natężeniem zwłaszcza osobom z zaburzoną gospodarką hormonalną, z problemami układu krążenia, z nadwagą, przyjmujące środki antykoncepcyjne. Warto wówczas popijać herbatę z pokrzywy, czystka czy żurawiny. 

Upalne wieczory, wakacje sprzyjają spotkaniom z przyjaciółmi. Uważajmy właśnie podczas takich spotkań, zwłaszcza przy grillu na wszelkie dodatki słone typu musztardy, keczupy i wszelkie sosy. Marynaty do mięs to również ogromna ilość soli. Zrezygnujmy w takie upały z alkoholu. Również sprzyja obrzękom.

Przede wszystkim unikajmy długiego pozostawania na otwartym słońcu. Nie mówię, żeby nie korzystać z dobrodziejstw wit. D jaką możemy teraz najprościej zmagazynować na jesienne i zimowe miesiące ale wszytko z umiarem. Ubierajmy się w przewiewne, delikatne ubrania. Jedwab i len to najbardziej przyjazne takim pogodom materiały. Unikajmy nade wszytko obcisłych ubrań. Postawny na zwiewne sukienki, luźne koszule.

A jak się chłodzić?

Powoli. Unikajmy nagłych skoków temperatury. Nie podkręcajmy za mocno klimatyzacji w samochodzie. Jeżeli musimy przebywać w klimatyzowanych pomieszczeniach miejmy pod ręką zwiewną koszulę czy chustę aby przykryć ramiona. Tą samą zasadą kierujmy się korzystając z uroków natury nad wodą. Wchodząc do wody wchodźmy powoli. Lodowata woda owszem da ukojenie jednak będzie ono chwilowe i może być bardzo niebezpieczne dla naszego organizmu.

Dom w takie upały staje się jednak nasza oazą.  Staram się nie pozwolić na przegrzanie pomieszczeń. Zasłaniam okna i zamykam okna zanim na zewnątrz zrobi się naprawdę gorąco. Wietrzę cały dom w nocy, kiedy powietrze jest przyjemne i rześkie oraz nad ranem. Wietrzę robiąc przeciąg tam gdzie nie ma domowników. W pokojach mamy zainstalowane na suficie wentylatory sufitowe ( w nowym domu to będzie  obowiązkowy sprzęt – zwłaszcza w salonie gdzie sufit mamy na wysokości 5 m), które latem miło mieszają powietrze i je ochładzają.

Można stosować również wychładzające olejki eteryczne takie jak mięta, cytryna czy pomarańcza. Najlepiej korzystać w upały z wodnych dyfuzorów lub dodać parę kropel do nawilżacza powietrza.

 

Nie unikaj słońca. Korzystaj z umiarem.

A jak się opalać?

To pytanie widzę i słyszę przynajmniej raz dziennie. Jak? Bezpiecznie. Z głową i rozsądkiem. Ja ani moja rodzina nie używamy, żadnego rodzaju blokerów, filtrów, które wsmarowywalibyśmy w swoją skórę. Jedyna bariera jaką ewentualnie stosujemy to „filtry” mechaniczne. Osłaniamy ciało przewiewnym ubraniem, zakładamy kapelusze. Korzystamy ze słońca z umiarem. Nasze organizmy potrzebują witaminy D i promieni słonecznych. Nie leżymy raczej plackiem na patelni :-p. Korzystamy ze słońca w ruchu.  Nigdy bezpośrednio po „opalaniu” nie myjemy się. Można się spłukać jednak bez środków myjących. W ciało warto wetrzeć naturalne oleje. Ja lubię kokosowy, shea i arganowy. Najlepiej na wilgotna skórę, najlepiej wówczas nawilżają. Pamiętać tez należy o dostarczeniu dobrych olejów i wit. A i E od środka. I oczywiście o nawodnieniu. W ten sposób najłatwiej zadbać o dobra kondycję skóry.

Nie narzekaj!

Ale nade wszystko najważniejsze to nie narzekać ( a my Polacy to chyba taką narodową tendencje ku temu mamy prawda?).

Cieszy się słońcem i latem a nawet upałem. Mądrze radźmy sobie z warunkami pogodowymi. Tak niewiele mamy słonecznych dni w naszym kraju ( choć w sumie w tym roku narzekać nie możemy)! Bawcie się dobrze! Odpoczywajcie i dbajcie o siebie!!