o życiu

Bo o fundamenty trzeba dbać

Dzisiaj u nas piękna sceneria. Spał śnieg. Dużo śniegu. Spędziliśmy bardzo rodzinny dzień. Sanki, bitwa na śnieżki, aniołki w śniegu. Dużo mroźnego czystego powietrza. Wszyscy byliśmy uchachani po uszy, przewentylowani i szczęśliwi. Zjedliśmy pyszną ogórkową. Siedzieliśmy przy jednym stole, każdy zajmując się swoim ulubionym zajęciem.

A wieczorem? Wieczór jest nasz. Mój i męża. Staramy się by conajmniej jeden w tygodniu taki był. A najlepiej każdy. Wieczór tylko we dwoje. Taki, kiedy możemy się poprzytulać, zadbać o siebie. O nasze relacje. Nie tylko jako rodziców ale jako kobietę i mężczyznę, partnerów, przyjaciół.

Bo to bardzo ważne w tym wszystkim. W życiu. Mieć kogoś. Kogoś na czyim ramieniu możesz się wypłakać. Kogoś z kim ten Twój bagaż łatwiej pchać. Kogoś kto jest dla ciebie żaglem. Kogoś bez kogo traci się sens.  Kogoś z kim jest łatwiej, bo jest się razem. Kogoś z kim bywa trudniej, bo jest się razem.

Iwona Chmielewska “Dwoje Ludzi”

Ale o fundamenty trzeba dbać. Bo gdy one są słabe, zaniedbane i podkopane to trudno na nich potem coś budować dalej. Wiadomo przez lata się niszczą, gdzieś coś ukruszy ale gdzieś i coś się zalata. Ale najważniejsze to dbać o nie każdego dnia. Co by ich nie zalała wzajemna złość, nierealistyczne wyobrażenia czy wymagania ale i rutyna, znudzenie.

To bardzo trudne. Po prawie dwudziestu latach wiele mamy pewnie oboje sobie do zarzucenia. Możemy zrzucać to na pracoholizm, zmęczenie, taką a nie inną sytuację rodzinną a i na sam koniec materialną. Ale chyba to coś co nam daje przetrwać to miłość, przyjaźń i wzajemna akceptacja. Ale też i to co razem przeżyliśmy. Na pewno wszelkie trudne sytuacje życiowe umocniły nasz związek. A trochę ich było w naszym życiu. Te trudne chwile pokazały nam jakim jesteśmy zgranym zespołem, choć czasem wkurzaliśmy się na siebie w najmniej odpowiednich momentach. Ale właśnie to, że bardzo mimo wszystko dbaliśmy o nas czasem zupełnie nieświadomie, spontanicznie, tak jak w danym momencie mogliśmy, scementowało te nasze fundamenty.

Teraz jesteśmy też na innym etapie naszego życia. Związku. Jest o wiele dojrzalszy, spokojniejszy i świadomy. Chcemy go pielęgnować jeszcze bardziej. Dlatego te nasze wieczory są tak ważne. Zwłaszcza, że przez ostatnie półtora roku nie mieliśmy warunków zupełnie ku temu ( kto mieszkał z teściową, mamą czy rodziną wie o czym mówię ;-p ). Celebrujemy je ze zdwojoną siłą. Marzy nam się wyjazd tylko we dwoje w jakieś fajne miejsce. Do takiego przykładowo Manor House SPA, gdzie nie ma wstępu z dziećmi. Nie zrozum mnie źle. Kocham, kocham nad życie dzieci. Od 10 lat moje życie bardzo zmieniło zwłaszcza takie jedno wyjątkowe ale przyszedł już czas by odpocząć. Przez te dziesięć lat rozstaliśmy się z naszą córką tylko raz i to w bardzo trudnych chwilach. Jesteśmy zmęczeni. Śmiejemy się, że pewnie korzystając z takiego przykładowo walentynkowego weekendu byśmy padli i spali tylko. Tylko czy da się odespać dziesięć lat? Pewnie, że się nie da. Ale warto spróbować wyjechać, zobaczyć, odpocząć. Więc, jeżeli jesteś rodzicem i masz już czasem serdecznie dość długo się nie zastanawiaj. Znajdź piękne miejsce i jedź. Jedźcie. Bo to bardzo ważne by o fundamenty dbać. Warto każdego dnia ale i czasem specjalne spoiwo jest potrzebne. Bo rutyna też zabija.

Obiecuję sobie i bądź mi świadkiem, że pojadę z tym moim ukochanym mężem na ten weekend tylko dla nas. Nie wiem czy uda nam się na Walentynki czy będzie to później ale pojedziemy. Taki to mam kaprys. Ba wręcz już marzenie. Tylko znajdę odważnego do ogarnięcia naszej wyjątkowej bandy domowej.

A tym czasem będę dbać o te nasze fundamenty każdego dnia. Nie tylko w walentynkowe święto. Bo wiem , że miłość to spokojny sen w nocy gdy wiesz, że ta druga osoba czuwa. To niedzielna popołudniowa drzemka by odespać cały tydzień.  To czas na swoje hobby. To wspólne milczenie gdy wali się świat. To spakowanie walizek i zaciśnięcie pasa by przyszłość mogła być piękna. To trwanie razem pomimo przeciwności. To mądre motywowanie do rozwoju. To miliony planów i wspólnych marzeń. To wspólne sprzątanie przez całą noc. To wspólne czuwanie przy chorym dziecku. To przerzucone 15 ton ziemi jedna łopatą. To wojna z lekarzem o twój komfort kiedy ty zwijasz się z bólu. To dach ściągany z drugiego końca kraju, by spełnić marzenia tej drugiej osoby. To śniadania i ciepła kawa. To pachnący dom. To codzienne życie.

37 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *