fbpx
holistyczne,  o życiu,  oddycham,  smakuję

Całkiem dobre lekarstwo

Wychowałam się w lesie. Chociaż tak naprawdę mieszkałam w bloku. I wcale ten blok nie był w lesie. Ani nawet przy. No przy może tak ale nie tak, że spoglądając przez okno widziałam las. Jednak trzeba było do niego dojść albo nawet dojechać. To co wyróżniało ten last to jego magia. Jego cudowna naturalność. Te szumiące po cichu korony drzew w przeważającej ilości iglastych. Te dywany z mchu. Mnogość borówek, grzybów czy tych dziwnych śluzowców o których wciąż opowiadam. O ilości ptaków, które śpiewały całymi dniami i zwierząt, które znajdowały tam dom. Ta magia za która płaczę. I nawet nie dlatego, że teraz mam bardzo daleko do niego ale dlatego, że pewnego popołudnia huragan większą cześć tego lasu zmiótł.

W sumie to nigdy nie był jeden las. To było wiele miejsc. Choć ten, o którym pisałam, był dla mnie sentymentalny bardzo. Widział mój rozwój, wzrost, pasje, przyjaźnie i nawet miłostki.

Długie spacery zmienią życie

Ilekroć wchodzisz do lasu, zawsze masz wrażenie, jakbyś wszedł do świątyni; wszystko, co według ciebie ma znaczenie, wydaje się nie mieć aż tak wielkiego znaczenia, gdy jesteś pod osłoną drzew. Szczególnie drzewa są dla mnie tajemnicze; są jak bogowie lub mistycy, nieskończenie mądrzejsi od ludzi, wszechwiedzący, wszechwidzący, i możemy je podziwiać tylko z dołu. A późne słońce rozlewające światło między drzewami i ścieżką, a co jakiś czas szara wiewiórka przedzierająca się przez moją ścieżkę i wspinająca się na najbliższe drzewo dodają tylko te szczyptę czaru.

Mogłabym chodzić wszędzie. Mogłabym podróżować drogami, zielonymi polami, miastami – ale zawsze wybieram lasy. W lesie chodzę wśród moich przodków i jestem w domu. Las był i jest dla mnie miejscem, w którym czułam się najbliżej natury i jej zadziwiającej magii. Bo jak inaczej to co ona potrafi nazwać?

Dzikie lasy są fascynującym przypomnieniem tego, jak wyglądała przyroda przed ludzkością

Najbardziej lubię te lasy, które są zapomniane. Z powalonymi drzewami i gałęziami na ziemi. Takie gdzie zarośla i jeżyny pną się w bezładnym terenie i nie mają wyraźnej ścieżki. Żeby znaleźć własną drogę trzeba przejść przez śmiertelny labirynt pokrzyw, cierni i kolców. Dzikie lasy są fascynującym przypomnieniem tego, jak wyglądała przyroda przed ludzkością: splątana, kłująca i jadowita ciemność, często złowroga, ale jednocześnie tajemniczo piękna. Najdziksze rzeczy są najbardziej żywe, a znalezienie się pośród dzikiej przyrody w czasach, gdy człowiek opanował każdą inną część życia, jest odświeżające.

Ale na moich lokalnych spacerach jestem odkrywcą, pionierem, jestem zaangażowana w krajobrazy i dostrzegam cudowne zdolności krajobrazu do zginania się i składania na krótkich dystansach, uczę się kształtów i krzywych różnych drzew i roślin. Podziwiam jak zmieniają się w każdym sezonie. Podczas moich spacerów jestem w ciągłym, powolnym zachwycie. Delektuję się!

Ilekroć wchodzisz do lasu, zawsze masz wrażenie, jakbyś wszedł do świątyni.
Ale w sumie to nie tylko o ten las chodzi.

Zwykle nie mam żadnego określonego planu kiedy idę. Nie mam nic do osiągnięcia. Piękno tkwi w chodzeniu, w samej drodze. Opieram się na instynkcie i chodzę nieskończenie, jedną stopę przed drugą, oddychając zimnym powietrzem, podziwiając stare akacje, kiwając głową i witając ludzi, którzy mnie mijają. Nagle pojawiają się pomysły, wyobraża się sobie historie, przywraca sens i cel. Objawienie po objawieniu, piękne słowa, długie zdania, poezja i wierszyk, odpowiedzi na przerażające pytania – wszystko to pojawia się w migających chwilach, gdy jesteś pochłonięty pejzażem, wiecznością świata przyrody. Zawsze mnie to zaskakuje i często żałuję, że nie mam notatnika, aby zapisać swoje myśli; i muszę tylko mieć nadzieję, że wszystko wróci po powrocie do domu.

W naturze porzucasz siebie, jesteś nikim w lesie. Myślę, że w obliczu różnych trudności, zawsze zdrowiej jest wyjść z domu i iść na spacer, niż wymuszać odpowiedź, siedząc i gnębiąc temat. Noga za nogą opróżniasz się, uwalniasz od opinii i oczekiwań, i ponownie ucieleśniasz siebie. W tym stanie pustki umysł zaczyna się oczyszczać – a następnie pustka wypełnia się wiedzą i wskazówkami. To swoboda ruchu pobudza umysł i rodzi wręcz czasem objawienia i mądrość. Wolne ciało to wolny umysł.

Chodzę na długie spacery, bo mam ciało, a jeśli nie używam swojego ciała, wtedy jestem zła i apatyczna
Kumulacja

W tych dniach kiedy nie mogę wyjść na spacer zawsze wydaje mi się, że w moim żołądku powoli pali się mały piec, pusty ból staje się coraz bardziej intensywny. Im dłużej trwa dzień i im dłużej siedzę tym duszę się (czasem wręcz dosłownie). Czasem gdy siedzę tak w tym “bezruchu” cały dzień, wieczorem jestem tak napięta i niespokojna, że nie mogę właściwie skoncentrować się na nawet najprostszych zadaniach . Umysł jest wyczerpany, ale energia ciała jest niezadowolona. A jeśli ta energia nie znajdzie uwolnienia poprzez wysiłek fizyczny, wówczas przenika do umysłu i przekształca się w zmartwienia, wątpliwości, lęki – co więcej, trudno jest spać, ponieważ niewykorzystana siła życia wiruje i wiruje wokół umysłu, desperacko próbując wyrazić się. Siła życiowa, która powinna zostać wykorzystana do znalezienia ujścia poprzez wysiłek fizyczny, wraca do układu nerwowego i mózgu i powoli je niszczy.

Chodzę na długie spacery, bo mam ciało, a jeśli nie używam swojego ciała, wtedy jestem zła i apatyczna. Ci, którzy koncentrują się wyłącznie na swoim umyśle i pozostawiają ciało za sobą, są zazwyczaj sztywni, surowi i niezdrowi. Wydaje się, że istnieje pierwotny popęd ku życiu, który jest w każdym człowieku i który najłatwiej wyraża się w chodzeniu; w drodze do przodu przez świat i podziwianiu piękna świata przyrody. Z mojego doświadczenia wynika, że ​​wszystkie uczucia niepokoju i smutku, lęku, rozpraszają się, idąc przez naturę. A jeśli idziesz wystarczająco daleko, w końcu osiągasz stan radości, spokoju, wewnętrznego szczęścia i odczuwasz ulgę oddychając świeżym powietrzem, z pulsującym sercem i zachwytem naturą i światłem słonecznym – jesteś wolny w poszukiwaniu źródeł życia. Długi spacer jest odrodzeniem w świadomości. Nigdy nie powraca się tak samo. Zawsze lepiej.

Ale jak wolisz możesz biegać, jeździć rowerem czy uprawiać boks.

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *