holistyczne,  o życiu,  Rok zupy,  smakuję

Pikantne walentynki po tajsku

Kiedy żartujemy sobie z mężem jak to tak naprawdę było z tym naszym zakochaniem to zawsze mówię, żem blachara i na tego rozkraczonego malucha „poleciałam”. A znów kiedy pytam męża na co dał się mi złowić to mówi, że na wiśniową zupkę w proszku, którą wrzucałam do drugiego śniadania, które mu robiłam każdego dnia, kiedy po mnie przyjeżdżał i zawoził na zajęcia rano. Swoją drogą, jak on musiał mnie pożądać, że był w stanie wstawać by na 7 zawieść mnie czasem na drugi koniec Wielkiego Miasta. Muszę mu o tym przypomnieć gdy następnym razem będę tę moją sówkę wyciągać rano z łóżka.

No nie da się ukryć te zupy to tak w tym moim życiu zawsze były, są i będą. I choć wiśniową robię już pewnie tylko raz w roku latem gdy mogę z babcinego drzewa zerwać soczyste słodko kwaśne wiśnie to na zbliżające walentynki chcę wam zaproponować całkiem fajną zupę, którą zrobicie bardzo szybko a efekt będzie wart zachodu. A być może i nawet te połówki mniej gotujące będą w stanie ją zrobić. Pikantna, lekka zupa tajska z krewetkami wymiata. I choć mój mąż uwielbia wyznawać mi miłość przy pudełku najostrzejszego kuksu to ta zupa wychodzi spod jego rąk najlepsza na świecie.

Pikantna zupa tajska

Uwielbiam ją. Być może dlatego, że przygotowuje ją mój niegotujący mąż dla mnie? Bo ją pokochałam miłością no może nie równie wielką jak ta do niego ale dużą. W sumie nawet nie wiem jakim cudem on to gotuje. Bo wierzcie mi gotować nie lubi. Zresztą nie musi, wystarczy, że ja to kocham robić. No ale zupa. Zupa jest z tych prostych. Choć wymaga trochę zachodu. Zakupów. I może to w niej kocham. Ten trud, który On w nią wkłada? No chyba, że to te krewetki, które uwielbiam. Ważne jest napewno to by produkty były dobrej jakości. By ten słono kwaśno ostry bulion mial swój charakter. I czas. Czas gotowania. Błyskawiczny by wszystkie składniki były lekko chrupkie.

Oto cały sekret:

Prosta prawda? I pomyśleć, że jak coś gotujemy i operuję miarami typu garść i szczypta to się wkurza a sam właśnie tak gotuje.

Musisz tylko pamietać, gotując tę zupę, o najważniejszym składniku : miłości! Całym wielkim wiadrze miłości! Ile tylko będziesz w stanie pomieścić!

Smacznego!

I pamiętaj: Kochajcie Się! Nie tylko w Walentynki!!

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *