holistyczne,  oddycham,  wdzięczność

Jej sekretem jest cierpliwość

Jej sekretem jest cierpliwość. Ale czasem i ona się kończy. Australia płonie. Jak co roku. Może w tym roku trochę bardziej. A ja chciałabym pokazać córce zimę. Taką prawdziwa.

Taką zimę nie tylko w telewizji czy Krainie Lodu. Taką prawdziwą. Taką ze szczypiący w policzki mrozem. Z zamarzającymi nogami od mokrych skarpetek od śniegu, który wleciał góra kozaków. Taką z bałwanem, który przez wiele dni zagląda przez okno. I z taką, w którą kakao smakuje najlepiej.

Taką zimą, w którą martwiłabym się o moje róże na ogrodzie, bo nie wiem czy chochoły dobrze je otulają. I chronią przed mrozem i śniegiem.

Taką zimą, gdzie bym w styczniu tęskniła za pomidorami i słońcem tak bardzo, że już bardziej się nie da. A moje ciało żądało by tylko gorących gulaszy. By mój wolnowar codziennie nie nadążał za nocnymi owsiankami i tymi potrawkami z warzyw na kolacje.

By zima była zimą a lato latem. By jesień była złota a wiosna upragniona. Bym, kiedy wieczorem idę wynieść obierki na kompost nie czuła w styczniu kwietnia a w maju australijskich upałów. A ona nie płonęła co roku mocniej niż każdego poprzedniego roku. Bym tęskniła za nią w tę mroźna zimę, tak albo i bardziej, niż za tymi pomidorami.

Jej sekretem jest cierpliwość.

Chciałabym aby to bycie eko nie było modne. Na pokaz. By to, że warto żyć w zgodzie z naturą, a nie za nią czy przeciw niej, było normalne. Jak oddech. Jak kiedyś. By te pory roku wyznaczały nam co jemy. By to co daje nam nasza ziemia była tym co jemy. By to awokado choć wspaniałe było tylko rarytasem jak te pomarańcze za komuny. By ten rolnik za płota był moim przyjacielem i żywicielem a nie wrogiem, który by przyspieszyć dojrzewanie roślin będzie je niszczącą nasze zdrowie chemią traktował. By ten sam rolnik nie musiał tego robić bo chce nakarmić swoją rodzinę. By te dwadzieścia worków z plastikowymi butelkami stało się paroma. By woda z kranu zasmakowała gościom, gdy stawiam ją na stole i zapewniam, że jest równie dobra a może i lepsza niż ta z plastikowych butelek. By to powietrze było na tyle czyste by można było spokojnie wyjść z dzieckiem na spacer. By węgiel nie był jedynym, źródłem ciepła dla wielu. By to światło nie świeciło się nocami gdy jest niepotrzebne. By energia elektryczna była przez tych małych i dużych szanowana. By ten rower albo spacer były dobrym przyjacielem. By…. by natura była znów naturą.

Bo wystarczy posłuchać… ona wciąż nam coś chce powiedzieć…

I niech to nie będzie tylko błagalne STOP!

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *