*,  holistyczne,  medytacja

Jak zacząć medytować?

Wszyscy ostatnio medytują i morsują. I jak jest przekonana, że morsowanie nie jest dla wszystkich, tak coraz bardziej przekonuję się, że medytacja jest dla wszystkich. Ba śmiem myśleć, że medytuje z nas każdy, czasem nawet o tym nie wiedząc.

Lubie myśleć o medytacji jako o tej chwili przerwy, pauzy – to może lepsze określenie. Takiej chwili, gdy siedzę w niedzielne popołudnie na tarasie na pół słuchając odgłosów natury, biegających dzieci sąsiadów albo odległego ruchu ulicznego i absolutnie nic więcej nie robię. Siedzę i jestem. Czasem przychodzą jakieś myśli, ale one są i tyle. Nie obserwuję ich, nie zaczepiam, są. A ja siedzę dalej na tym tarasie. Ciepły wiatr smaga moje ciało. Życie płynie a ja jestem jakby obok. Naprawdę trudno to ująć w słowa, ale śmiem myśleć, że każdy doświadczył takiej chwili.

Bo medytacja to jak relaks, ale do samego relaksu bym jej nie porównywała. To dla mnie najlepszy sposób by być spokojną, bardziej nieustraszoną, silną. Żałuję, że nie znałam tego wcześniej. Ale cieszę się, że w końcu poznałam, praktykuję i korzystam z jej dobroczynnego wpływu. Medytacja jest jednym słowem tym co ratuje często moje życie.

Albo cofnij… w sumie to nie tak, że nie znałam. Jak wrócę pamięcią do np. lat młodzieńczych do wielu godzin rekolekcji w zimnym kościele w liceum… znałam, tylko to się wtedy inaczej nazywało. Teraz robię to na swój sposób. I o to chodzi …. swój sposób.

Jak zaczęłam medytować?

Włączyłam youtuba, dokładnie tak samo jak pan, który kiedyś przyszedł wyregulować do mnie rolety – tam znajdziesz dużo treści, ale pamiętaj by starać się je z rozwagą przesiać. Medytacja prowadzona (czyli upraszczając ktoś mówi co masz i jak masz robić). Szukałam różnych innych prowadzonych medytacji. Szukałam czegoś co będzie mi pasowało najlepiej. Bo tu i głos i tempo i rodzaj medytacji ma znaczenie. Ćwiczyłam z oddechem, bez, z dźwiękiem, świeca… Zainwestowałam też w aplikacje na telefon. Aż koniec końców zaczęłam to o czym mówili mi podczas tych medytacji prowadzonych robić sama. Zaczęłam porostu i szukałam tego co mi odpowiadało najbardziej. Szukałam czegoś co pomoże mi się uspokoić. to był początek tej przygody. Teraz medytację wykorzystuję nie tylko gdy chcę się uspokoić. Medytacja przygotowuje mnie do trudnych sytuacji. Pomaga w łagodzeniu bólu. Czasem pomaga się rozbudzić, gdy wszystko inne zawodzi. Gdy bardzo mocno się zdenerwuję (no dosłownie wkur.ię) mam swoją ulubioną medytację pomagająca w czasie ataku paniki. Wykorzystuję ją w wielu sytuacjach. Przydał się też kurs, który ukończyłam. Ale najwięcej nauczyłam się praktykując. Bo mi nie zależy na tym by nazywać tę medytację jakoś specjalnie. Lubie efekty, które daje.

Medytacja to nie musi być siedzenie w kwiecie lotosu i powtarzanie mantry w dziwnym języku.

Teraz Twoja kolej

To jak Ty będziesz medytował, może wyglądać np. tak:

Przybierasz wygodna pozycję. Siadasz na podłodze albo na krześle. Ważne byś czuł się swobodnie ale czujnie. Usiądziesz tak by Twoje ciało było rozluźnione, ale by kręgosłup był wyprostowany. A może położysz się, ale nie wtedy gdy będziesz bardzo senny. Jak śpisz nie medytujesz. Jak chcesz zamykasz oczy. Większość ludzi woli właśnie tak medytować. Ale jak będziesz miał ochotę zostawisz je otwarte. Najłatwiej wtedy jest, gdy patrzysz w jeden punkt. Może zaczniesz z otwartymi oczami a potem zamkniesz. Zawsze masz wybór.

Na początek kilka głębokich oddechów. Podczas wdechu wyobrażasz sobie jak Twój kręgosłup rozciągał do góry. A gdy wydychasz jakby to był ruch w dół. Oddychasz dalej. Czujesz jak Twoje policzki i szczęka się rozluźnia przy następnym wydechu. Dalej to samo uczucie ogarnia twoje ramiona, brzuch, dłonie przy każdym wydechu. Wyobrażasz sobie, że wydychasz wszelkie napięcie, które masz w sobie. Oddech zaczyna przyjmować naturalne swój rytm. Siedzisz i akceptujesz moment taki jaki jest i nie robiąc konkretnego. Pozwalasz się otaczać dźwiękom, myślom. Po prostu jesteś pośrodku tego i jest fajnie. I tyle.

Czasem zwracasz uwagę jak powietrze przechodzi przez nos. czujesz jego ciepło. To często przydaje się gdy zaczynasz rozmyślać o tym co przychodzi. Gdy przychodzą myśli i zaczynają byc natrętne porostu przypominasz sobie o tym ciepłym oddechu, który tak łatwo zauważyć. Albo o tym rytmicznym dźwięku zegara, który jest tam gdzieś w tle. Puszczasz te myśli jak chmury przepływające przez niebo. Płyną. Chmury płyną. Myśli płyną. Oddech tak samo płynie.

A gdy jesteś gotowy otwierasz oczy. Powoli wracasz do rzeczywistości. Prawda, że cudowne to było?

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *