*,  holistyczne,  niepełnosprawność,  pielęgniarstwo holistyczne,  wspieram

Spokój to wiedza

Pamiętam jak pierwszy raz zadzwoniłam do hospicjum dla dzieci, gdy zakładano mojej córce taką rurkę w brzuchu, dzięki której może jeść. Pani, która odebrała, trochę z wyrzutem (ja to tak odebrałam) zapytała się mnie – “a co mam kogoś zabić, by pani dziecko przyjąć?” A ja była przerażona. Dzwoniłam do hospicjum. Miałam dwa numery telefonów. Jeden nie odpowiadał. A pod drugim zapytano mnie czy kogoś zabić…ja pielęgniarka, która juz nie jedno widziała.

Nie wiem kto, co chce przykryć i czym. Czy wyrok tzw. Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji, który zapadł wczoraj, ma być przykrywką dla największej katastrofy w ochronie zdrowia od nie wiem ilu lat. Katastrofy, której jestem świadkiem. Katastrofy, która dzieje się od lat a dziś ma swoje apogeum? A wystarczył mały wirus by nas pozamiatało. A może to pandemia została przykrywką dla odbierania kobietom wolności.

W sumie jeden pies.

Dzieje się źle.

O tym, że tak kiedyś będzie, to w sumie mogliśmy wiedzieć już bardzo dawno. Ba jestem przekonana, że tam na górze o tym doskonale wiedzieli. Do dziś pamiętam jak trafiłam do pracy w Sanepidzie, a tam pierwsze to czego się dowiedziałam, to to, by modlić się by żadna epidemia nigdy nam nie zagrażała. Bo nie damy rady.

Widzieliśmy to doskonale, gdy wiosną 2020 zaczynaliśmy walczyć z tym wrogiem, który pomimo, że nie jest tak zjadliwy jak Ebola czy inny wysoce śmiertelny wirus, to załatwi nas na amen. Prędzej niż moglibyśmy sobie wyobrażać.

Dzisiaj, kiedy to piszę, karetki czekają po 10 godzin na przekazanie pacjenta w szpitalu. Do umierających w wypadkach ludzi te karetki często wciąż nie przyjeżdzają w czasie, w którym miałoby to jakikolwiek sens. To co nam pokazują, odnośnie miejsc dla chorych z COVID-19 nie ma przełożenia na rzeczywistość. Kto pierwszy, ten lepszy. W sumie jak zawsze. Jak w wielu innych sprawach w naszej opiece zdrowotnej. Bo kolejki, bo nie ma miejsc, bo nie ma ludzi, pieniędzy…. jak w tym hospicjum z początku, od którego próbowałam otrzymać pomoc. W Polsce opieka hospicyjna nad dziećmi leży i kwiczy. A co będzie za chwilę? Gdy tych dzieci będzie coraz więcej?

Ja pomoc otrzymałam. Z dobrego serca pani doktor, pielęgniarek. Świadomie zrezygnowałam z ich pomocy, by inne dziecko, rodzina, mogło dostać taka opiekę, jakiej potrzebuje. Ale mogę liczyć na ich wsparcie, gdy tego potrzebuje. Co jest cholernie krępujące. Ale wiem, że moje dziecko jest w 100% lepszym położeniu niż to, które trafi do takiego DPS czy hospicjum stacjonarnego. Bo ma mnie. Ale ja miałam prawo dostać pomoc.

nie da się nauczyć obsługi respiratora w ciagu 1 godzinnego kursu online

Nie ma kto pracować

Mamy pandemię. Szpitale i przychodnie są skrajnie nieprzygotowane ani logistycznie, ani sprzętowo i przede wszystkim personalnie. Nie ma kto pracować. A to nie dziwi zupełnie. Sprzęt się może znajdzie. Pozamieniają oddziały, które mamy dzięki WOŚP i będzie miejsce. Ale przywołując profesora Religę – z samych łóżek to najwyżej burdel możemy zrobić. I to nie jest tak, że przyjdzie wojsko. Owszem może będzie pilnować porządku, może przyuczą do podstawowych spraw ale pielęgniarki czy lekarza ze specjalizacją anestezjologiczna i intensywnej terapii nie zastąpi nikt. I nie nie da się nauczyć obsługi respiratora w ciagu 1 godzinnego kursu online. Intensywna terapia to naprawdę jeden z najbardziej wymagających oddziałów. Tu trzeba mieć łeb jak sklep. A doświadczenia jak całe centrum handlowe. Tego się nie da zrobić w pare dni. Nawet zwalniając z odpowiedzialności.

I to nie kwestia zaangażowania jak nam się wmawia. To kwestia wiedzy i zdrowego rozsądku. Ja wiem, że to wojna, że jesteśmy na polu bitwy, że czasem trzeba improwizować. Ale my improwizujemy od lat. Polska opieka zdrowotna to jedna wielka improwizacja.

I tak samo w tym hospicjum czy DPS dla dzieci. Jak myślisz ilu lekarzy decyduje się na specjalizację z pediatrii?? A ilu z nich myśli o tym, żeby zajmować się niepełnosprawnymi i terminalni chorymi dziećmi? Tak, masz rację, niewielu. Albo i mniej.

Kadry medyczne są doprowadzone do rozpaczy. Nawet jak chcą pomagać to czasem nie mają jak albo nie mają już sił. Tak było od lat to jak teraz jest? Jak będzie?

Umierają ludzie.

Bo nie mają pomocy. Bo patrz wyżej.

Bo nie wiedzą gdzie iść, do kogo się zgłosić, kogo zapytać. Choć w dr Google wierza prawie jak w tego w przychodni.

Bo ludzie nie potrafią też sami sobą się zająć. Bo nie mają wiedzy. Potrafią przyjść do przychodni i nawciskać bogu winnej rejestratorce, że nie będą brać tego antybiotyku co go pan doktor (DOKTOR BÓG co wie najlepiej) bo w ulotce jest napisane, że nie zaleca się podawać osobom po 70 roku życia. Ale najpierw przynoszą, jeszcze ciepły mocz w słoiku i stawiają na biurku bo się martwią, że sikają ciepłym moczem. I nie, ci nie mają tych 70 lat. Mają ich o wiele mniej. A na te pomysły nie mają papierów. Co najwyżej te z wyższych uczelni.

Przychodzą, wierzcie mi, z takimi czasem pierdołami, że aż wstyd mówić i wspominać bo to podstawowa wiedza, którą z moich czasów wynosiło się z biologi w szkole podstawowej.

Jetsonowie na Dzikim Zachodzie

Pamiętam jak byłam dzieckiem, oglądałam Dr Quin. Jedyna lekarka na Dzikim Zachodzie. To było coś! Oglądałam też Jetsonów, dla których lekarz na ekranie monitora to było coś zupełnie normalnego. Wiedziałam, że to przyszłość. Cieszę się, że doczekałam takich czasów, ale nie sądziłam, że z czasów dr Quin tyle nam pozostanie. I to nie zawsze tej dobrej wiedzy. Choć jakbyśmy wszyscy mieli trochę tej, którą ona miała to o ile nam wszystkim było by lżej?!

Kiedy rozpoczynałam studia był wielki bum na Zdrowie Publiczne. Profilaktykę. To miała być przyszłość medycyny. I gdzie jest ta przyszłość? Kto nam ja zabrał?

Ja naprawdę nie chcę się jakoś wywyższać, czy kogoś obrażać. Mnie bardzo martwi to, że widzę jak się cofamy. Przestajemy myśleć? Bo chyba tu jest problem. W myśleniu. Bo już czasem nawet nie logicznym myśleniu.

Bo system systemem. Są różne, diametralnie różne, systemy opieki zdrowotnej na świecie, ale to, że człowiek nie potrafi sobie sam pomóc w podstawowych aspektach swojego zdrowia. Nie potrafi sam o siebie zadbać. Nie umie zrobić nic bez prowadzenia za rączkę. Boli potwornie.

Spokój to wiedza

I bardzo Cię przepraszam, jeżeli trafiłeś tu by szukać spokoju a ja w tym co tu dziś napisałam od spokoju jestem daleko. Ale właśnie dlatego, że wierzę, że spokój to wiedza, to piszę. Chcę się dzielić tym o czym myślę, czego się boję i na co szukam sposobu. Chcę byś wiedział, myślał i potrafił sam sobą się zająć. By szukanie spokoju (bo go będziemy szukać zawsze) było prostsze.

Oddychaj. Smakuj. Żyj. 31 dni! Spróbuj!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *