holistyczne,  Lato

Lepiej mieć raka skóry czy umrzeć na zwał?

A jakbym Ci powiedziała, że Twój krem z filtrem Cię zabija? Tak dokładnie ten do opalania, z filtrem słonecznym, do twarzy i ciała, chroniący skórę przed szkodliwym promieniowaniem UVA i UVB. I wcale nie o jego skład mi chodzi.

Bo czy nie jest tak, że już od najmłodszych lat uczymy się, że promieniowanie UV to rak skóry, a już na pewno jej przedwczesne starzenie się. I czy nie jest tak, że na około trąbi się nam by latem, ale nie tylko, unikać słońca lub się przed nim zabezpieczać? I w sumie to nie ma wątpliwości, że nadmierne opalanie się czy ekspozycja na inne źródła promieniowania UV uszkadza skórę w sposób sprzyjający starzeniu się i nowotworom.

Ale jakieś 15 lat temu dermatolog z Ohio, dr Matt Zirwas, po raz pierwszy zauważył coś dziwnego u pacjentów, których leczył. Starsi pacjenci, leczeni ze względu na nowotwory skóry, poza tą nazwijmy to przypadłością, byli w dobrej formie ogólnej i przyjmowali naprawdę niewiele leków na receptę. Natomiast Ci z piękną, zdrową skórą, skórą bez nowotworów, mieli mało energii i przyjmowali leki na przeróżne dolegliwości. I wtedy po raz pierwszy zaczął się zastanawiać czy ekspozycja na promieniowanie ultrafioletowe (UV) ze słońca nie ma więcej korzyści zdrowotnych, niż on i inni eksperci do tej pory myśleli.

promieniowanie UV to rak skóry a już na pewno jej przedwczesne starzenie się

Ewolucyjnie jesteśmy stworzeniami zewnętrznymi, które są wystawione na działanie słońca, to jak to możliwe, żeby było ono złe?

W 2014 roku w Journal of International Medicine został opublikowany raport z badań, w ramach których zebrano dane zdrowotne od blisko 30 000 szwedzkich kobiet w okresie 20 lat. Kobiety musiały wyspowiadać się ze swoich nawyków typu palenie tytoniu, spożycie alkoholu, ale i nawyków słonecznych. Brano pod uwagę również masę ciała, poziom wykształcenia, dochód i inne zmienne, które mają tendencję do podwyższania lub obniżania ryzyka śmierci.

Badanie to wykazało, że ryzyko śmierci ze wszystkich przyczyn w przybliżeniu podwoiło się wśród kobiet, które miały tendencję do unikania słońca w porównaniu z kobietami, które miały największą ilość ekspozycji na promieniowanie UV – w tym tego ze słońca, ale i solarium. Badanie jednoznacznie wykazało tzw. zależność zależną od dawki, czyli, że im więcej kobieta zgłosiła słońca w swoim życiu, tym ryzyko śmierci malało. Ochronny wpływ słońca pozostał znaczący nawet wówczas gdy badacze skorygowali swoje wyniki o pozostałe czynniki (BMI, dochód, papierosy itp.) . Czyli w sumie, jeżeli

palisz paczkę papierosów dziennie albo używasz kremu z filtrem tak samo jest to dla Ciebie potencjalnie śmiertelne.

Choroby serca są jedna z najczęstszych przyczyn śmierci. W tym “szwedzkim badaniu” wykazano, że spadek zgonów z powodu chorób serca wśród kobiet korzystających ze słońca był najbardziej znaczącym czynnikiem przyczyniającym się do ich niższej śmiertelności. Ale to nie jedyne badanie, które pozwoliło powiązać ekspozycję na słońce z poprawą stanu zdrowia serca. Przez dziesięciolecia naukowcy zaobserwowali, coś co nazywają “zjawiskiem zimowej choroby sercowo- naczyniowej”. Zarówno w USA jak i Europie najwiecej zgonów związanych z chorobami serca notuje się w zimie. Istnieją również dowody na to, że niektóre markery chorób serca rosna dość konsekwentnie wśród ludzi, ponieważ ich miejsce zamieszkania przesuwa się dalej na północ lub na południe od równika. Być może ma na to wpływ narażenie na niskie temperatury ale więcej jest dowodów, że to niedobór światła słonecznego przyczynia się do chorób serca i to nie zależnie od zdolności stymulowania produkcji witaminy D przez słońce.

Lepiej mieć raka skóry niż umrzeć na zwał

Według statystyk, głównie amerykańskich (CDC), rak skóry jest zdecydowanie najczęstszym typem raka w Stanach Zjednoczonych. Jeżeli to czerniak, bywa śmiertelny. Jednak większość nowotworów skóry (ok. 99%) to nowotwory, które prawie nigdy nie są śmiertelne – nowotwory podstawnokomórkowe i płaskonabłonkowe. Owszem usuwanie ich bywa bolesne i pozostawia znaczne blizny, jednak nie są bezpośrednią przyczyną śmierci. Równocześnie te nowotwory są najściślej związane z ekspozycją na słońce. Tak dla zobrazowania: w USA (nie dysponuję polskimi badaniami) szacuje się, że czerniak w tym roku zabije 7230 osób, inne formy raka skóry ok. 4420 osób a choroby serca ok. 650 000 osób. Nic więc dziwnego, że jeżeli naukowcy twierdzą, że ekspozycja na słońce zapewnia nawet niewielką ochronę przed chorobami serca, korzyści wynikające z ekspozycji na słońce mogą szybko przeważyć nad ryzykiem.

Kardiolodzy potwierdzają tą tezę przywołując badania, które wykazały, że wystawianie skóry na działanie promieni UV powoduje uwalnianie tlenku azotu do krwi, za czym idzie spadek ciśnienia krwi. Światło słoneczne prowadzi również do uwalniania serotoniny, która także, w pośredni sposób, wpływa na obniżenie ciśnienia krwi. I takie znaczące zmiany widać już u pacjentów, którzy dziennie korzystają ok 10 -15 minut ze słońca.

Ciągle siedzimy w pomieszczeniach i chronimy się przed słońcem

Jeszcze ze 100 lat temu nasi przodkowie żyli zupełnie inaczej. Pracowali głównie fizycznie i to najczęściej na świeżym powietrzu. To i fakt, że wielu z nas sztucznie chroni się przed słońcem oznacza, że wielu z nas ma prawie zerową ekspozycję na słońce i zero zdolności do wytwarzania witaminy D. “Myślę, że dermatolodzy chcą, aby ludzie mieli skórę, która jest zdrowa i wolna od raka, tak długo jak jest to możliwe” – mówi Nina Jabłoński, antropolog z Penn State University. “Ale większość nie patrzy poza skórę – nie myśli całościowo o samopoczuciu swoich pacjentów”. No i co z tą witaminą D w tym wszystkim? A no tyle, że nie do końca potwierdzono jakiegoś znaczącego zmniejszonego ryzyka zawału serca czy udaru, czy innych chorób krążenia u osób, które sztucznie suplementowały witaminę D. Bo bardzo prawdopodobne jest to, że witamina D jest tylko jedną ze ścieżek, dzięki którym światło słoneczne korzystnie wpływa na zdrowie.

Ale jest jeszcze coś

Tak naprawdę trudno rozdzielić korzyści z ekspozycji słonecznej od innych zmiennych. Bo ludzie, którzy przebywają na dworze i mają dużą ekspozycję na słońce i promieniowanie UV, są najczęściej aktywni fizycznie, co jak wiadomo, ma korzyści zdrowotne.

Czyli umiar?

Wiem po sobie, po latach spędzonych z minimalną ekspozycją na słońce (bywało, że w związku z chorobą córki nie wychodziłam z domu miesiącami), że każdy z nas potrzebuje tych promieni na swojej skórze.

Wiem też, że ludzie chcą jednoznacznych porad i prostych komunikatów. Ale, jak w wielu przypadkach, tak i w tym powinniśmy myśleć o sobie jako indywiduum. No bo jeżeli jesteś niebiekookim Skandynawem to lepiej, chyba żebyś nie smażył się na plaży w Miami, prawda?? Zwyczajnie nie jesteś ewolucyjnie na to przygotowany. Ale z drugiej strony jak się ukryjesz w kreciej norze to depresję i zły stan zdrowia masz gwarantowany. Każdy z nas potrzebuje słońca, żeby żyć. Grunt to wybierać odpowiednie środki zapobiegawcze oparzeniom słonecznym (które podobno odgrywają znacząca rolę w powstawaniu nowotworów). Nie dać się zwariować.

Harmonia. Równowaga. Umiar. Swój. Na tyle na ile się czujesz, chcesz i możesz.

Ja korzystam ile tylko mogę. Bo wiem, że tego teraz potrzebuję. Jest mi ze słońcem dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *