*,  holistyczne,  kieszenie spokoju,  medytacja,  naturoterapia,  o życiu,  pielęgniarstwo holistyczne,  spokój,  wspieram

O co chodzi w medytacji?

W dzisiejszych czasach wszyscy mówią o medytacji i cóż… tak! To jest po prostu niesamowite. Ale tak naprawdę o co chodzi w medytacji?

Mówiąc bardzo prosto, medytacja polega na znalezieniu spokoju umysłu. Można to zrobić chodząc, siedząc w ciszy, można to zrobić podczas praktyki jogi, można to zrobić podczas przygotowywania obiadu. Medytacja to po prostu znajdowanie obecności i spokoju.

Pisząc ten post, dla zabawy wyszukałam w Google słowo „medytacja”. Jak można się było spodziewać, pojawiły się piękne zdjęcia ludzi siedzących w lotosie na plaży z błogim uśmiechem na twarzach. Choć ładne, takie obrazy mogą sprawić, że ktoś uwierzy, że pozycja lotosu na plaży jest wymogiem medytacji. W rzeczywistości medytacja jest dla każdego i można ją wykonywać wszędzie. Nie ma określonego sposobu siedzenia lub praktykowania medytacji i nie wygląda to i nie będzie wyglądać tak samo dla wszystkich, a nawet za każdym razem, gdy to robisz.

Po co więc medytować? Uwierz mi, walczyłam z tym pytaniem przez dłuższą chwilę. „Chcesz, żebym co zrobił?” „Jak długo?” „Bez ruchu?” Nic w medytacji nie jest zgodne z tym, jak działa mój umysł. Mój mózg jest aktywny. Chce natychmiast rozwiązać wszystkie swoje problemy.

Ci z nas, którzy mają wciąż aktywne umysły, pragną spokoju medytacji. A gdy jesteś terapeutą i pracujesz z innymi ludźmi. Z ich problemami, troskami, szczęściem i nieszczęściem, czy jak to mówi się po „chińsku” z ich Shen ten spokój jest nade wszystko bardzo potrzebny. 

Medytacja daje nam szansę na zatrzymanie się i refleksję.

 Medytacja daje nam szansę na zatrzymanie się i refleksję… bierną. Kiedy przechodzimy przez cokolwiek, nawet nieco trudne w życiu, często znajdujemy się w jednym z dwóch obozów: 

1) Aktywnie staramy się szybko poprawić, aby „złe” uczucia nie pozostały, lub 

2) Angażujemy się w jakiekolwiek odrętwiające zachowania, tak że „złe” uczucia nie utrzymują się.

Ujawniło się to dla mnie jakiś czas temu, kiedy przeżywałam szczególnie trudny okres. Pamiętam, że wszystko było wzmożone i czułam każdą cząstkę smutku, niepokoju i złości do granic możliwości. To, co czułam, było wynikiem lat tłumionych emocji, które zagotowały się, gdy jedna kropla przelała czarę goryczy.

Ludzie wokół mnie wciąż sugerowali medytację, a jednak w tamtym czasie czułam, że moje emocje są zbyt intensywne, aby „siedzieć z nimi”. Myślałam, że potrzebuję odwrócenia uwagi i unikania. W końcu, pewnego dnia przyszło to do mnie i postanowiłam spróbować medytacji. Zaczęłam od krótkich, kierowanych medytacji i ostatecznie doszłam do spokojnego siedzenia przez kilka minut, kilka razy dziennie. Ten spokój przyniósł mi świadomość, że ból, który odczuwam, rzeczywiście nie był skoncentrowany na teraźniejszości , ale zamiast tego, na latach smutku i nieprzetworzonych emocji. Dzięki medytacji udało mi się wyjaśnić źródło mojego bólu. Teraz mogę działać dalej i iść moją własna drogą ku równowadze. 

Medytacja pozwala, aby wszystkie nasze rzeczy, nad którymi pracujemy, zostały uporządkowane i uporządkowane. Pomaga nam dostrzec żywy obraz, wycofując się z bezpośredniości sytuacji. Jeśli to nie wystarczy, ćwiczy również nasze umysły, aby przebrnąć przez trudne uczucia i emocje, które się pojawiają. Bez wątpienia coś się „poruszy”, gdy będziesz medytować. Uczucia takie jak niepokój, strach, zamyślenie, lęk, drażliwość i niezdecydowanie niewątpliwie pojawią się w jakiejś formie, w takim czy innym czasie. Przebywanie z nimi, siedzenie z nimi, oddychanie z nimi daje ci ogromną moc, abyś mógł nauczyć się pozostawać, siedzieć i oddychać w sytuacjach i ludziach, które wywołują te same emocje w twoim codziennym życiu. Sprawy zaczynają być łatwiejsze do opanowania, gdy zdasz sobie sprawę, że możesz oddychać przez wszystko. To naprawdę subtelna, ale naprawdę głęboka praca.

Jeśli byłeś na zajęciach jogi, medytowałeś.

Miejmy nadzieję, że do tej pory zaczynasz zdawać sobie sprawę, jak ważna jest praktyka medytacji. Zanim zaczniesz, ja naprawdę mam tylko jedną niezachwianą zasadę, jeśli chodzi o rozpoczęcie swojej podróży medytacyjnej – zacznij powoli. Jeśli kiedykolwiek próbowałeś usiąść do medytacji, znasz intensywne uczucia, emocje i fizyczny ból, które może wywołać. Jeśli zaczniesz od razu za dużo, na przykład w półgodzinnym bloku, możesz to zrobić tylko raz i nigdy nie będziesz miał ochoty robić tego ponownie. Rozpoczęcie od małych rzeczy to dobry sposób, aby się tego trzymać. Małe kroki zawsze się sprawdzają. Zalecam siedzenie przez 1-3 minuty na początek i ustawienie minutnika, aby wiedzieć, że masz czas zakończenia. Jeśli czujesz, że to nie wystarczy, powoli zwiększaj liczbę minut i/lub siedź więcej razy w ciągu dnia.

Oto trzy proste opcje, które pozwolą Ci oderwać (lub przenieść) swoją praktykę medytacji na ziemię.

Wypróbuj medytację z przewodnikiem.

Istnieje wiele dostępnych medytacji. Mam tu na myśli aplikacje i filmiki na YouTube. Rozpoczęcie od miłej, kojącej, prowadzonej medytacji może przygotować cię na dłuższe, ciche medytacje. Dają ci również naprawdę dobre wskazówki, „co robić” podczas medytacji, takie jak skupianie się na oddechu, relaksowanie się w ciele lub pozwalanie, by twoje myśli przepływały jak chmury na niebie. Moje ulubione od lat, które często polecam pacjentom, znajdziesz na Calm.

Aplikacje, które wypróbowałem i które również mogę polecić to: Headspace i My Life

Z polskich medytacji lubie bardzo te prowadzone przez Gosię Mostowską.

Leżenie w wygodnej pozycji jest zwykle łatwiejsze dla początkujących medytujących.

Spróbuj położyć się.

Jeśli kiedykolwiek byłeś na zajęciach jogi, prawdopodobnie zakończyłeś sesję w pozie zwanej „savasana”, co oznacza z grubsza „pozę martwego ciała”. Savasana może wynosić od 1 do 5 minut (zazwyczaj). Tak więc – jeśli byłeś na zajęciach jogi, medytowałeś.

Leżenie w wygodnej pozycji jest zwykle łatwiejsze dla początkujących medytujących, ponieważ część bólu mięśniowo-szkieletowego, który pojawia się w pozycji siedzącej, jest powstrzymywana. Spróbuj zapewnić sobie super wygodę z poduszkami i kocem, a następnie ustaw minutnik na 2 minuty, aby zacząć (poważnie – zacznij od 2 minut). Jeśli to łatwe, zacznij dodawać do tego minutę każdego dnia. Jeśli czujesz, że to nie wystarczy, zacznij to robić kilka razy w ciągu dnia. Podczas leżenia pozwól, aby każda myśl, która przychodzi ci do głowy, stopniowo dryfowała obok ciebie. To w porządku, że pojawiają się myśli, po prostu staraj się nie przywiązywać do nich żadnego znaczenia. Jeśli twój umysł błądzi i masz problem z utrzymaniem go w bezruchu, skup się na wydechu, który delikatnie opuszcza twój nos, aby pomóc ci zachować obecność.

Jednym z moich ulubionych sposobów medytacji jest spacer po lesie.

Spróbuj chodzić.

Jednym z moich ulubionych sposobów medytacji jest spacer po lesie. Oczyszczam umysł, skupiając się tylko na wdechach i wydechach, jednocześnie obserwując otaczającą mnie przyrodę. Lubię myśleć o tym jako o „cichej obserwacji”. Możesz zobaczyć całą dziką przyrodę, drzewa i kwiaty, ale nie nawiązuj związku z tym, czym one są. Po prostu zauważ i pozwól myślom odejść.

Medytacja nie musi być trudna. Nie trzeba tego robić w trudnej pozie. Może to być proste i stopniowo pogłębiać się i robić postępy w miarę postępów w swoim własnym życiu i duchowej praktyce. Zrób to powoli, ale zacznij już dziś… nie pożałujesz.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.