holistyczne,  jesień,  o życiu

Jak się nie dać jesiennemu przeziębieniu?

Leżę z zawalonym nosem, ledwo dycham. Gardło mnie boli. Głowa za chwilę wybuchnie. Zdycham jednym słowem. Jesień pełną parą, nie ma co. I jeszcze to: dzwoni telefon a głos w nim mówi “jutro na bank będzie lepiej. Ty to masz te swoje tajne pielęgniarskie sposoby” A no mam!

Dzwonisz i pytasz co zrobić bo chyba i Ciebie rozkłada. Może jakaś magiczna pigułka? Inhalacje z wody z kibla? A może ćwiczenia w kręceniu się w lewą stronę to odkręcą? Hmm.. to proszę posłuchaj co znów Ci powiem:

I znów jesteś chora?

No właśnie bo to jest tak, że codziennie zastanawiam się jak to wszystko można ogarnąć. Jak to jest możliwe?? Tak statystycznie. Dom, dzieci, praca, hobby i płaski brzuch. Sen minimum 8 h (w to akurat wierze). Ta praca to też te 8h wg szefowej, nie? A najlepiej tyle ile trzeba i nigdy mniej. A jeszcze dojechać do tej pracy, rozwieść dzieci do żłobka i przedszkola. A jeszcze hiphop i karate u starszaka no i angielski 6 razy w tygodniu najlepiej. A masz psa? z pół godziny raz dwa doliczmy do tego. A i królik chce jeść i żeby mu wymienić w klatce.

A zakupy zrobiłaś? Koniecznie ekologiczne. Obiad 3 daniowy (zupa, drugie i deser bez cukru). A jeszcze najważniejsze – jak ty wyglądasz? Prysznic, makijaż, na włosy maseczka, henna a nie to u kosmetyczki razem z hybrydami i wszystkimi tymi zabiegami na pozbycie się tłuszczu i cellulitu co by figura jak za nastolatki znów była.

Ale nie zapomni jeszcze wstawić prania, wyprasować wszystko łącznie z majtkami męża.

Bo wiesz bycie dobrą żoną i mamą to też to zadanie domowe na plastykę, które robisz za swe dziecię. Bo przecież marchewkę z niczego musi mieć najlepszą. Ale nie, nie to w sumie robicie razem bo przecież nie możesz posadzić dziecka przed tabletem albo telewizorem. A jak już to może ewentualnie niech ogląda coś co go nauczy życia czy hiszpańskiego.

No i jeszcze skocz na siłownię bo ten płaski brzuch i jędrne pośladki. A w słuchawkach jakiś podkast i webinar a przed nosem książka. Wtedy na bank będziecie już wszyscy szczęśliwi i nie będziesz musiała się przed przyjaciółką wypłakiwać, że ty to już nie wiesz co masz zrobić, żeby twój mąż cię kochał tak jak kiedyś.

No bo przecież do opery by trzeba iść czy kina chociaż na jakiś mądry film. A on Cie znów nie zabrał. Bo do teatru to człowiek inteligentny powinien często chodzić. No i zaplanuj koniecznie wakacje. I to takie trendy. Joga na Bali albo nurkowanie w Australii. No i najważniejsze, pomagaj, i niech wszyscy widzą, że egoistką to ty nie jesteś. I dbasz o innych. Innych i naturę. Bądź eko, zero łejst i gotuj na parze.

A przede wszystkim nie spiesz się. Medytuj. I bądź zen. Bo stres Ci nie nie służy.

I ja też jestem znów chora

I zaraz mi powiesz, tak a ty skąd to możesz wszytko wiedzieć. Nie pracujesz. Siedzisz w domu. Nic nie robisz. Pachniesz całymi dniami. No wiesz… tak pachnę bo lubię pachnieć a węch to mój ulubiony zmysł. Ba wczoraj gdy wieczorem siedziałam z mężem na rozłożonej w salonie kanapie, pod przepoconą kołdrą z sypialni i oglądałam po raz kolejny Hanibala stwierdziłam, że zaprzepaściłam swoje przeznaczenie. Powinnam iść i rozwijać swój zmysł powonienia i robić karierę jako senselier. Choć kurczę te gary piętrzące się na blacie w kuchni to chyba pięknego zapachu nie dają. Jak dobrze, że mam katar. Do jutra poczekają tak zaraz epidemii cholery z tego nie będzie. A jak komuś przeszkadza? Wstawienie zmywarki to nie jest jakaś wielka filozofia. Nie chcesz w to wierzyć? No jak siedzę w domu i nie mam pomytych garów? I w piżamie siedzę zakatarzona z mężem. I tak mu się pokazuje? A co z dzieckiem? A no ogląda coś tam na tablecie. Nudzi się. No ale jak nudzi się, tak nie może, powinien conajmniej jakiś rehabilitant do niej przyjść i ją masować czy coś. Nie wiesz co bo w sumie jak dałaś jej swój 1 procent to uważasz, że pomogłaś idealnie. No tak pomogłaś, jestem Ci bardzo za to wdzięczna. Ale proszę, nie mów, że za to powinnam 24 h na dobę orać moje dziecko rehabilitacją. Nudzić też trzeba się nauczyć. A jak się ma z tym problem to tym bardziej.

A Ty? Nudzisz się czasem? W sumie hmm.. jak tak patrzę na Twoj dzień obawiam się, że sobie nie dajesz na to pozwolenia. Bo przecież jak będziesz się nudzić czy ba nawet nazwijmy to odpoczynkiem, będziesz złą matką/żoną/kucharką/pracownicą/kochanką czy czym tam chcesz jeszcze być? A sobą? Sobą kiedy będziesz?

Do jutra poczekają tak zaraz epidemii cholery z tego nie będzie.
Wiem jak jest

A i tak wiem jak to jest. Bo raz, nie zawsze byłam mamą niepełnosprawnego dziecka. Bo dwa dorzuć do tego wszystkiego co robisz jeszcze niepełnosprawne dziecko – to tak jakbyś razy dwa była i musiała to wszystko. No czasem się zmienia na wożenie nie do szkoły ale do szpitala, nie robienie marchewki a godzinne karmienie i rzyganie, albo ewentualnie reanimowanie w przerwach w nocnym śnie. I tak masz mnie często za siłaczkę, wspaniałą mamę albo wręcz nieudacznika z chorym dzieckiem. Twój wybór. Ale wiesz ja już znam przepis na to jak się nie rozchorować jesienią i ewentualnie jak ta chorobę przeżyć. I nie, nie nauczyli mnie tego na studiach, podyplomówkach czy kursach. Bo ja tak samo jak Ty jestem kobietą, żoną, kochanką tylko może pracę mam inną, ale Kowalska też nie pracuje tam gdzie ty a dzieci nie ma a problemy te same. I nauczyłam się tego sama. Metodą prób i błędów czasem moich czasem innych.

Już wiesz?

Tak. Odpuść. Świat się nie zawali jak będziesz cały dzień leżeć w łóżku i nie będziesz się faszerować lekami/miodami/czosnkami i innymi cudami aż po uszy tak by za godzinę być zdrową i rześką. Bo nie będziesz. No chyba, że użyjesz siekiery. Bierz przykład z facetów. Oni wiedzą jak chorować. Jesteś facetem! Gratulacje połowę choroby masz za sobą! Masz 37? umieraj. Źle się czujesz? Poużalaj się nad sobą. Idź spać. Zakładam, że mąż nie ucieknie do pierwszej lepszej jak tylko nie ugotujesz mu obiadu – no ewentualnie może to będzie pani Krysia z baru gdzie zje pomidorową albo Hania z restauracji pod złotymi łukami. Dzieci jak nawet nie zrobią zadania domowego i dostaną jedynkę to może się nauczą, że trzeba pracować by do czegoś dojść a nie, że z nieba spada.

Bierz przykład z facetów. Oni wiedza jak chorować.

A ty jak nie zadbasz o siebie to nie dasz rady. I tak, jestem chora bo nie dbałam o siebie. Nie powiedziałam nie, pomimo że wiedziałam, że być może to już za dużo. Żałuję, bo czuję się okropnie a tego nie lubię tak jak i Ty.

Ale to nie jest łatwe. Uczę się tego od wielu lat. Raz mi idzie lepiej raz gorzej. Ale staram się ku tej MOJEJ harmonii dążyć. Pomyśl gdzie jest Twoja? Bo gdy płaczesz, że już dalej nie masz siły tak żyć, pęka mi serce ale ja za Ciebie nie jestem w stanie nic zrobić. Ale jestem i wiem jak jest Ci trudno. Zadbaj o siebie. Szukaj swojej harmonii. Swojego złotego środka. Czytaj, słuchaj, obserwuj ale bądź sobą. Ja nie umyję garów albo nie zrobię makijażu ale może dla Ciebie to nie do przejścia. Znajdź to co możesz odpuścić, pielęgnuj to co dla Ciebie ważne. Oddychaj. Smakuj. Żyj.

Dzięki temu szybciej wyzdrowiejesz albo i ominie Cię jesienne przeziębienie… albo nie tylko ono…

Zdrowia!

P.S. W imbir, kurkumę i czosnek też wierzę. I dobrą zupę, która leczy.

P.P.S. Tak, Ty tak masz, ale Twoje dziecko też tak ma i mąż też…. pozmieniaj trochę na ich i zobaczysz macie te same potrzeby i strategie, czasem inaczej się nazywają ale w ostateczności wszystko się do jednego sprowadza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *